Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Powrót Gabrysia

         Posłuchaj...

Powrót Gabrysia

Stara zasada głosi: jeśli chcesz, żeby coś zostało porządnie zrobione, musisz zrobić to sam.
Rysiu z ciężkim sercem musiał przyznać, że to święta prawda.
Zatem kiedy wreszcie udało się docucić Katarinę, zaproponował, że posiedzi przy niej i popilnuje, żeby nie zrobiła niczego głupiego. Pomysł spotkał się z ogólną aprobatą. Horacy natychmiast wrócił do siebie, przykazując im uprzednio, żeby go obudzili, gdyby mieli w planach jakieś szalone wyprawy. Pankos, Żabka i reżyser oświadczyli, że zaraz pójdą w jego ślady, tylko jeszcze chwilkę posiedzą, odpoczną i... no.
Tak więc wkrótce sytuacja się unormowała i wyglądała następująco:
Katarina leżała na kanapie z kompresem na czole, wpatrując się martwym wzrokiem w nieszczególnie czysty sufit i pogrążając się w melancholii.
Pankos i Żabka spali w najlepsze, oparci o siebie.
Sir Artur chrapał w fotelu.
Natomiast Rysiu twardo zasiadł za stołem z gorącą herbatą, zdeterminowany, by nie dopuścić do dalszych wyskoków Katariny.
Piętnaście minut później stan rzeczy zmienił się o tyle, że herbata całkiem wystygła, a Rysiu drzemał z głową opartą o stół.
Nie był to spokojny sen. Męczyły go jakieś majaki. Przywidziało mu się, że chatka się porusza. Potem - że słyszy jakieś kroki i są otoczeni przez jakieś dziwne stwory. Wreszcie - że drzwi się otwierają i staje w nich troje ludzi.
Zaraz, zaraz...
Siłą woli zmusił się do oprzytomnienia. Spojrzał jeszcze raz. To nie był sen.
Pozostali także się przebudzili i patrzyli na przybyłych jak na duchy. Katarina uniosła się na ręce. Zamrugała i spytała cicho:
- Gabryś?...
To był on. Za nim stała jakaś dziewczyna, patrząca na nich podejrzliwie, a także młody człowiek, który wprawnemu oku Rysia wydał się artystą. To zagubienie i słaby kontakt z rzeczywistością były nie do pomylenia.
Zapadła cisza, kiedy wszyscy obecni próbowali zrozumieć, co się właściwie dzieje. Przerwał ją Gabryś:
- Eee... Cześć - zaczął niepewnie. Powiódł wzrokiem po reszcie trupy (w tym i Horacym, który miał chyba nadprzyrodzony dar pojawiania się tam, gdzie dzieje się coś ciekawego), nie pojmując, czemu jego pojawienie się wywołało takie zaskoczenie. - Nie śpicie?
To był błąd. Katarina w jednej chwili otrzeźwiała i zerwała się na równe nogi, zamaszystym ruchem odrzucając kompres, który wylądował na twarzy Pankosa.
- Nie śpimy?! - zawołała. - Nie śpimy?! Czy ty myślisz, że mogliśmy choć na chwilę zmrużyć oko, podczas gdy ty się włóczyłeś nie wiadomo gdzie? - Za nią rozległy sie jakieś nieartykułowane pomruki i chrząknięcia... - Podobno miałeś pisać sztukę!
- Pisałem...
- O północy, w ciemnym lesie? Ja mam w to uwierzyć? Zniknąłeś bez słowa, nie troszcząc się o nasze uczucia! Myśleliśmy, że cię porwali Rosjanie!
Gabryś zerknął na pozostałych w poszukiwaniu poparcia.
- Bo porwali...
- Tak, to świetne wytłumaczenie! - przerwała mu rozeźlona Katarina, najwyraźniej niepomna faktu, że porwanie przez armię było jedną z jej mniej fantastycznych teorii.
- Ale to prawda... - wsparł go nierozważnie stojący za nim domniemany artysta, zwracając uwagę Katariny na siebie i swoją towarzyszkę.
Ta wskazała na nich wytwornie długim palcem i wykrzyknęła strasznym głosem:
- A kim ONI są?! - dając całkiem wyraźnie do zrozumienia, że różne obce kobiety przebywające z Gabrysiem bez jej wiedzy i zgody będą miały z tego tytułu wiele nieprzyjemności.
Chandra bez trudu wyczuła aluzję do swojej osoby.
- Towarzysze niedoli - mruknęła cierpko. Odwróciła się w stronę drzwi i dodała: - Tristan, idziemy.
Tristan zawahał się, rozważając, czy ryzyko rozszarpania przez niedźwiedzia jest lepszą alternatywą wobec możliwości rozszarpania przez wściekłą aktorkę. Na szczęście Żabka doszła do siebie i postanowiła opanować sytuację.
- Zostańcie - przemówiła. - Tam jest ciemno, poza tym ci rosyjscy żołnierze...
Tristan wzdrygnął się i opowiedział się za pozostaniem w chatce, dopóki się nie przejaśni. Chandra spojrzała wrogo na Katarinę i wycedziła:
- Nie mam w zwyczaju pchać się tam, gdzie mnie nie chcą.
- Chandra, może jednak... - zaczął Tristan, ale ubiegła go Żabka:
- Wybacz Katarinie, ona jest rozdrażniona, przez całą noc martwiła się o Gabrysia...
Katarina wyprostowała się dumnie.
- O, przepraszam! Ja miałabym się martwić, co się stanie z tym draniem bez serca? Po prostu zwykły ludzki odruch - zaczęła, najwyraźniej uznając całą pogoń po lesie za niebyłą.
- Mniejsza o to - wtrącił Pankos. - Daj opowiedzieć Gabrysiowi, jak było.
Wreszcie, kiedy już wszystkich przedstawiono, usiedli przy stole (wyłączając naburmuszoną Katarinę, która demonstracyjnie stała odwrócona w stronę okna) i nareszcie dano scenarzyście dojść do głosu.
Ten streścił zaszłe wydarzenia. Relacja była dość chaotyczna, jako że podekscytowany Tristan wtrącał co chwilę własne uwagi, a Chandra hamowała jego literackie zapędy, uściślając poszczególne kwestie. Jakoś jednak udało im się dobrnąć do końca tej poplątanej historii.
Tymczasem za oknem poszarzało. Brzask poranny delikatnie oświetlał blade, niewyspane twarze aktorów, analizujących w myśli usłyszaną opowieść.
- Chcecie powiedzieć, że uciekliście z rosyjskiego obozu? - upewnił się Pankos.
- No... tak - stwierdził Gabryś.
- To niesamowite - uznała przejęta Żabka.
Scenarzysta, Chandra i Tristan spojrzeli po sobie. Właściwie, jeśli tak to ująć, to naprawdę było coś...
- Ale nie rozumiem jednego - odezwał się milczący dotąd reżyser.
Wszyscy zwrócili się w jego stronę.
- Gdzie ta sztuka, którą pisałeś?

de-lenne 20.08.2008, 12:27 [Powrót] komentuj